poniedziałek, 25 listopada 2013

Czarne Serce rozdział 1

Wylądowałam na środku ulicy. Wszyscy ludzie, jak oniemieli wpatrywali się we mnie, kiedy szłam na boso, w czarnej zwiewnej sukni z idącą obok mnie demoniczną przyjaciółką. Dziewczyna miała sto pięćdziesiąt siedem lat, ale była niewiele wyższa od nowo narodzonego trolla. Jej krótkie, ciemnofioletowe włosy targał wiatr. Oczy o kolorze zimnego błękitu przymknęły się lekko. Krótka, letnia sukienka kolorystycznie pasująca do jej oczu sięgała kolan. Najwięcej uwagi jednak przykuwały jej niewielkie, nietoperze skrzydła.
Ja byłam czarna niczym smoła. Czarne włosy, czarne skrzydła, cerę miałam bladą jak trup. Czerwone oczy iskrzyły się niebezpiecznie, kiedy ludzie patrzyli na mnie nieprzychylnie. Długie, czarne szpony również odznaczały się nieco.
-Kasai- odezwała się dziewczyna, ciągnąc mnie za rękę.-Chyba powinnyśmy zmienić wygląd...
-Też tak uważam Lizzy. Zbytnio się tutaj wyróżniamy.
-Czy ludzie nigdy nie widzieli demonów?- zapytała nieco zdenerwowana.
-Nie sądzę, by demony chciały się pokazywać w świecie tak ograniczonych istot jakimi są ludzie.
-Ale mówiłaś, że jest tutaj wiele demonów...
-Bo jest. Dlatego musimy do któregoś z nich iść. Same nie damy sobie rady znaleźć jaskini z dobrym wyposażeniem, a o dusze to już na prawdę może być ciężko.
-Masz rację... A wiesz gdzie tu są demony?
-A i owszem kochana. Musimy iść do czegoś co nazywa się ściekami...- odpowiedziałam jej zastanawiając się, gdzie leżą ścieki. Podeszłam do jednego mężczyzny.
-Przepraszam, gdzie leżą ścieki?- zapytałam całkiem poważnym tonem. Mężczyzna uśmiechnął się dziwnie.
-Wejdź do tamtego włazu. Tam znajdziesz Onibabę*- uśmiechnął się, a jego oczy z ludzkich stały się oczami demonicznymi.
-Och... Pan z którego wymiaru?
-Z twojego panienko. Ojciec cię wypuścił do innego wymiaru?- zapytał. Stanęła mi ślina w gardle.
-Nie musiał. Jestem już dorosła i potrafię za siebie decydować. Wybaczy pan, ale bardzo śpieszy mi się do Onibaby- odeszłam energicznym krokiem i pociągnęłam za sobą Lizzy. Wysadziłam właz i wskoczyłyśmy tam. Niemal nie wpadłyśmy jedna na drugą, kiedy okazało się, że ścieki to rzeki, które zawierają ludzkie odchody... Leciałyśmy tak dłuższy czas, kiedy starsza wiedźma nas zawołała.
-Kłaniam się panience- uśmiechnęła się marszcząc długi nos.- W czym mogłabym pomóc córce władcy?
-Czy mogłaby mi pani dać wskazówkę, jak stać się człowiekiem. Mam na myśli... Wyglądać jak człowiek. Żyć jak człowiek.
-Ahh... To momencik. Zawołam córkę- kobieta poszła i po kilku minutach wróciła z jasnowłosą, wysoką dziewczyną.
-Witaj Kasai- uśmiechnęła się.
-Cześć Isobu- odpowiedziałam jej tym samym gestem.
-Co robisz w Japonii?- zapytała siadając na ladzie.
-Japonii? Tak nazywa się ten wymiar?- zapytałam podchodząc bliżej niej. Lizzy podążała tuż przy mnie.
-Nie!-dziewczyna zaśmiała się głośno.- Jesteśmy w Japonii. Mam na myśli... To jest kraj. Tak jak u nas są demoniczne prewymiary, tak na Ziemi są kraje. Z resztą... Nauczę cię, jeśli chcesz zostać, ale jak na razie musimy schować twoje skrzydła- uśmiechnęła się znów przyjaźnie i zniknęła za drzwiami. Przyniosła poszarpane spodnie i czerwono czarną bluzkę, do tego dorzuciła czarną, skórzaną kurtkę.
-Przebierz się w to. Będziesz wyglądała bardziej jak na swój wiek.
-A gdzie wycięcia na skrzydła?- zapytałam, nieco podirytowana już.
-Wypij to- podała mi flakonik z żółtą miksturą.- Kiedy to wypijesz będziesz mogła wyciągać skrzydła tylko jeśli będziesz chciała. Początkowo może cię to boleć, ale w gruncie rzeczy przywykniesz.
Wypiłam flakonik do samego dna. Moje skrzydła zaczęły jakby wsuwać się w plecy. Kości skrzydeł jakby łamały się sprawiając mi tym niewyobrażalny ból. Upadłam na kolana starając się zaczerpnąć powietrza. Głośny krzyk wydarł się z moich ust.
-Kasai!- usłyszałam wrzask Lizzy.
Kiedy ból ustał podniosłam się z brudnej podłogi. Oparłam się o ladę. Lizzy dostała tę samą miksturę oraz jeszcze inną. Była zielonego koloru. Nim się zorientowałam Lizzy leżała i zwijała się z bólu. Płakała i krzyczała w niebogłosy. Uklęknęłam przy przyjaciółce, głaskając ją po rozpalonym czole. Po chwili zauważyłam jak zaczęła rosnąć. Z małych rozmiarów dziewczyny urosła do mojego wzrostu. Była nawet nieco wyższa! Jej sukienka podarła się w kilku miejscach i ledwo zakrywała jej pośladki.
-Mogłabyś mi też dać jakieś ubrania?- zapytała.
-Oczywiście!- odparła Isobu i przyniosła dziewczynie szarą sukienkę sięgającą połowy ud z długimi rękawami oraz czarne rajstopy.
-Dziękujemy!- rzuciłyśmy kierując się w stronę włazu.
-Czekajcie! Chyba nie chcecie wyjść na ulicę bez butów?!- zatrzymał nas jej donośny głos. Wróciłyśmy się więc i dostałyśmy po parze butów, a ja uzyskałam dodatkowo parę skarpet. Lizzy założyła biało-czarne botki, a ja wysokie po kolana glany. Ich wiązanie było wyczerpujące.
-A teraz słuchajcie. Jesteście studentkami- powiedziała młoda onibaba.
-Kim jesteśmy?- spojrzałyśmy na nią niezrozumiale.
-Studentkami. Uczycie się w wyższej szkole. Posłuchajcie mnie do końca, a potem zadawajcie pytania- upomniała nas, westchnęła głośno i ponowiła tłumaczenie nam nowego trybu życia.-Moja mama załatwiła wam miejsce na uczelni, będziecie pracowały w sklepie spożywczym. Dusz tutaj nie potrzebujecie, ale jeśli będziecie chciały jakąś dostać to jedynie na czarnym rynku u Shinigamich**. Macie swoje trzypokojowe mieszkanie. Obie macie swój pokój, salon, łazienkę i kuchnię.
Dokończyłyśmy rozmowę i wyszłyśmy na miasto. Isobu zaprowadziła nas do mieszkania, o którym wcześniej mówiła. Zastałyśmy pełną lodówkę i szafy.
-Isobu... Jak mamy gotować ludzkie jedzenie?- zapytałam.
-Ehh- westchnęła ciężko.- Wszystkiego was nauczę...


*onibaba- według japońskich legend wiedźma.
**Shinigami- japońscy bogowie śmierci. Zabierają duszę zmarłych do wrót nieba lub piekła.


____________________________________________________________
No więc witajcie! Przywitam się z Wami dopiero teraz... Mam na imię Karolina i ten... no... Wszystko :) . W każdym razie serdecznie zapraszam Was do czytania mojego bloga! Do następnego :P .
P.S. Nowe rozdziały postaram się dodawać co jakieś półtorej tygodnia.
Następny przewiduję na Mikołajki :) Bai =^.^=

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz